Poezja wielkanocna, wielkanoc w literaturze dla
dzieci i młodzieży

 

Powstały dziesiątki i setki wierszy związanych tematycznie ze świętami Wielkanocy. Wprawdzie nie są one tak popularne, jak bożonarodzeniowe, lecz temat, który podejmują, jest najważniejszy i szczególnie aktualny do czytania podczas Oktawy Wielkanocnej.

 

Wielkanocny pacierz

Nie umiem być srebrnym aniołem –
Ni gorejącym krzakiem –
Tyle Zmartwychwstań już przeszło-
A serce mam byle jakie.

Tyle procesji z dzwonami –
Tyle już alleluja –
A moja świętość dziurawa
Na ćwiartce włoska się buja.

Wiatr gra mi na kościach mych psalmy –
Jak na koślawej fujarce –
Żeby choć papież spojrzał
Na mnie – przez białe swe palce.

Żeby choć Matka Boska
Przez chmur zabite wciąż deski –
Uśmiech mi Swój zesłała
Jak ptaszka we mgle niebieskiej.

I wiem, gdy łzę swoją trzymam
Jak złoty kamyk z procy –
Zrozumie mnie mały Baranek
Z najcichszej Wielkiej Nocy.

Pyszczek położy na ręku –
Sumienia wywróci podszewkę –
Serca mojego ocali

ks. Jan Twardowski

 

 

***

Droga, wierzba sadzona wśród zielonej łąki,
Na której pierwsze jaskry żółcieją i mlecze.
Pośród wierzb po kamieniach wąska struga ciecze,
A pod niebem wysoko śpiewają skowronki.

Wśród tej łąki wilgotnej od porannej rosy,
Droga, którą co święto szli ludzie ze śpiewką,
Idzie sobie Pan Jezus, wpółnagi i bosy
Z wielkanocną w przebitej dłoni choragiewką.

Naprzeciw idzie chłopka. Ma kosy złociste,
Łowicka jej spódniczka i piękna zapaska.
Poznała Zbawiciela z świętego obrazka,
Upadła na kolana i krzyknęła: „Chryste!”.

Bije głową o ziemię z serdeczną rozpaczą,
A Chrystus się pochylił nad klęczącym ciałem
I rzeknie: „Powiedz ludziom, niech więcej nie płaczą,
Dwa dni leżałem w grobie. I dziś zmartwychwstałem.”

Jan Le

 

 

 

 

 

Wielkanoc w literaturze dla dzieci i młodzieży.

 

Szósta klepka Małgorzata Musierowicz

Pani Małgorzata zaserwowała nam Wielkanoc na wesoło. :D

„[…] Prze całe dwie godziny Bobcio malował pisanki. Pozostawiony sam na sam ze swoją muzą, w skupieniu, z namaszczeniem i bardzo pedantycznie smarował jajka plakatówkami Julii i kiedy przyszła pora podwieczorku, mina chłopczyka wskazywała, że jest bardzo dumny ze swego dzieła.

- No, jak tam, Bobek? – spytała mama Żakowa wchodząc do pokoju z tacą w rękach. – Jak twórczość dziecięca? Pomyślnie?

- Sama zobacz – zachęcił ją Bobcio.

- Już, już – powiedziała mama Żakowa, rozstawiając szklanki z herbatą. Do pokoju weszła mama Babcia.

- No, jak tam, Bobek? – spytała mało oryginalnie. – Jak twoje pisanki?

- Sama zobacz – powtórzył Bobcio, wyczuwając niejasno, że żadnej z nich nie interesuje jego praca. Czuł się nieco dotknięty.

Ciocia Wiesia podeszła do swego syna.

- O, Jezus! – rozległ się nagle jej krzyk.

Mama Żakowa wypuściła z ręki wszystkie łyżeczki.

- Co się stało? – krzyknęła.

- Sama zobacz – jęknęłaWiesia.

Mama Żakowa podeszła bliżej i zesztywniała. Pisanki Bobcia, utrzymane w pięknych czystych kolorach, na pierwszy rzut oka wyglądały uroczo. Na drugi rzut oka budziły nieokreśloną grozę. A kiedy się człowiek dobrze przyjrzał, ujawniały swą złowrogą treść.

– Co to jest? – krzyknęła mama Żakowa, wskazując jajko upstrzone przeraźliwymi, powykręcanymi paluszkami.
– To? – upewnił się Bobcio. – To bakterie.
– A to? – wypytywała Wiesia.
– To? To Somosierra. Bitwa na czołgi.
– A to? – spytała bezsilnie Wiesia, wiedząc niestety, jaka będzie odpowiedź.
– To? – powiedział Bobcio. – A, to. To jest Hitler. Kolejne egzemplarze – bo Bobcio sumiennie zapełnił malunkami wszystkie dziesięć jaj, wykazały cioci Wiesi, że jej dziecko ma zainteresowania monotematyczne. Odstępstwo od militariów stanowiły dwie wizje bakterii i witamin, obie nadzwyczaj przygnębiające oraz wizerunek myszy – tylko jeden, ale za to jak żywy.

- No i co? –dopytywał się Bobcio.  - Ładne?”

 

 

 

Pulpencja Małgorzata Musierowicz

 

Ponownie Małgorzata Musierowicz. Dzielny ojciec Borejko walczący z terrorystyczną grupą przestępczych młodzieńców z sikawkami, konwiami i armatkami wodnymi.

„Natalia, Patrycja i ojciec wybrali się do kościoła na jedenastą. Ojciec był wielkim zwolennikiem chóru „Poznańskie słowiki” pod dyrekcją Stefana Stuligrosza, a ten to właśnie zespół o światowej sławie śpiewał co niedzielę o jedenastej u Dominikanów, podczas sumy. Obie siostry natomiast uwielbiały pewnego tenora z  chóru, okularnika imieniem Andrzej.

Od rana pogoda była chłodna, wiał ostry wiatr z północy, a niebo było szare i zasępione. […] Nagle, bez najmniejszego uprzedzenia, z balkonu na drugim piętrze kamienicy numer trzy wylano całe wiadro wody – poleciała jak srebna płachta, bezszelestnie, po łuku – i plasnęła głośno o chodnik, tuż u stóp Natalii i ojca. Następne wiadro wody nie chybiło już celu: oblano nim Patrycję, od stóp do głów, a gdy zipała, w szoku, nie mogąc złapać tchu – ojciec Borecko odwrócił się, jak zwykle spóźniony, powiedział: - Patrycjo, uważaj… - i zamilkł, wstrząśnięty tym co zobaczył.

Jeszcze nie ochłonął po tym barbarzyństwie, gdy z bramy wypadli dwaj ogoleni na pałę młodzieńcy w skórzanym odzieniu, pokryci tatuażem i z grubym rykiem rzucili się na Patrycję, oblewając ją zimną wodą z wielkiej plastykowej butelki po napoju Orange.

[…] Od strony skrzyżowania, na pełnym gazie, nadjechał samochód marki BMW i rozbrykani młodzieńcy, wysuwając przez  okno coś w rodzaju grubej lufy, oblali grubym strumieniem wody drugą córkę Ignacego Borejki. […]

Patrycja i Natalia stały bez rucha na chodniku, ociekając wodą, każda po swojemu, zaś ojciec, suchy i nie tknięty zbrodniczą ręką dyngusowców, tkwił pomiędzy nimi z wyrazem oszołomienia na swym inteligentnym obliczu.

I w tym momencie dwie rzeczy zdarzyły się jednocześnie.

Z balkonu na drugim piętrze wyrzucono plastykową butelkę dwulitrową, pełną wody, która zlądowała pionowo, ze stukiem, u stóp Ignacego Borecki, przewróciła się i uroniła zaledwie klika kropel ze swej zawartości.

A przy krawężniku zahamowała z dzikim piskiem opon fiołkowa syrenka bosto, z której też zaraz wyskoczył Baltona, ubrany w skórzaną kurtkę, i rzucił się ku nieszczęsnej Patrycji, wyciągając ramiona. Tym razem ojciec Borejko zareagował błyskawicznie. Podniósł spod nóg butlę z wodą, wycelował w domniemanego napastnika i z przerażającym spokojem opróżnił ją, wylewając mu calutką zawartość na pierś i za kołnierz. Akcję zakończył również z kamiennym spokojem, waląc kilkakrotnie pustą już butelką w ogoloną głowę Baltony.
– Tato!!! – wrzasnęła Patrycja, odzyskując mowę.
– Jestem, moje dziecko – odparł ojciec i zasłonił ją własną piersią, oczekując najgorszego.
– Tato, coś ty… -jęczała Patrycja, dygocząc. Baltona stał, osłupiały i mokry.

Ojciec rzucił mu spojrzenie zwycięzcy.
– Może ci się odechce, młodzieńcze – rzekł – napastować niewinne dziewczęta.
Chodźmy, Patrycjo. Natalio, pójdź ze mną. Wracamy do domu. – To rzekłszy, dumny ze swego męstwa, uprowadził córki, zostawiając Baltonę wstanie szoku i dziwiąc się wielce, dlaczego Pulpecja, miast triumfować i wyrażać ojcu dziękczynienie, nagle wybuchnęła płaczem.”

 

 

 

 

 

No i na koniec coś z innego podwórka.

 

Dzieci z Bullerbyn Astrid Lindgren.

W jednej z ulubionych książek dla dzieci można dowiedzieć się o zwyczajach, jakie panują w Szwecji.

„Potem zabraliśmy się do szukania naszych jaj wielkanocnych z cukierkami w środku. Mama je gdzieś przed nami ukryła. Lasse, Bossę i ja dostajemy każdej Wielkanocy po dużym jajku, w którym jest dużo, dużo cukierków. W tym roku mama powiedziała, że jeżeli zadowolimy się trochę mniejszymi jajkami, to kupi również po jajku dla Britty, Anny i Ollego i będziemy im mogli zrobić niespodziankę na naszym przyjęciu. Naturalnie zgodziliśmy się na to zaraz. Mamusia bardzo sprytnie schowała jajka. Moje leżało w szafie, w której stoją rondle. Było całe srebrne, w małe kwiatuszki. Ach, jakież było śliczne! W środku był kurczaczek z marcepana i moc cukierków.”

 

 

 

 

Chciałabym też zaproponować następujące pozycje do czytania , oczywiście korzystając

z e-czytelni.

Instrukcja;

- należy wejść na stronę Wrocławski System Bibliotek Szkolnych,

- wejść do e-czytelni,

- wpisać interesujący tytuł (jeden z niżej podanych) i wyszukać,

- kliknąć w tytuł, wybrać okienko „pełny tekst”

- wybrać format, np.pdf i iuż czytać.

 

Znajdziemy tam za darmo (bez wpisywania jakichkolwiek kodów) pełne wersje następujących książek:

„Braciszek i siostrzyczka”, „Czerwony Kapturek”,

„Robinson Kruzoe”, „Przygody Sindbada Żeglarza”.

           

Na stronie Wolnelektury.pl:

„Białośnieżka i Różanka”, „Chata w lesie”,

„Pies Baskervill’ów”, „W osiemdziesiąt dni dookoła świata”.

 

Zachęcam również do wejścia na strony:

 

1.) Wydawnictwa Dwie siostry – materiały do pobrania

( a w nich: karty pracy do wydruku i kolorowani stworzone na podstawie książek wydawnictwa, fragmenty tekstów do czytania i audiobooków. Można je bezpłatnie pobrać i korzystać z nich wspólnie z dziećmi)

2.) youtube.com -  #MłodziDzieciom

(uczniowie starszych klas głośno czytają dla młodszych dzieci)

3.) Cała  Polska czyta dzieciom.pl - #MądrzeRAZEMwDOMU

4.) Czytanie na drugie śniadanie – krakowscy twórcy czytają dzieciom (mi.in. Grzegorz Kasdepke)

 

Pozdrawiam serdecznie. Agnieszka Kisielewska J

 

09 kwietnia 2020

Zespół Szkolno - Przedszkolny w Lutyni