Dzień Pluszowego Misia

Miś poleca następujący książeczki:

 

KUBUŚ PUCHATEK  i  CHATKA PUCHATKAKsiążeczka opowiada o Krzysiu, Kubusiu Puchatku i jego przyjaciołach - mieszkańcach Stumilowego Lasu. Jako Miś bardzo się z Puchatkiem przyjaźniłem, więc polecam wam przeczytanie jego przygód. Miś Puchatek znany jest z tego, że uwielbia wpadać na Małe Conieco, więc jeżeli ktoś z was chciałby go zaprosić na pewno nie odmówi.

 

 

PRZYGODY I WĘDRÓWKI MISIA USZATKA

Ta książeczka opowiada o ulubionym Misiu większości Polskich dzieci, a pewnie i ich rodziców. Pochodzi z 1969 roku, więc wasi rodzice na pewno ją pamiętają.
W książeczce znajduje się opis kilku przygód, które Uszatka spotkały, autor napisał też o Bałwanku, Mrozie, wyprawie Pociągiem i wielu innych...   

                                                                                                                                                                              

Miś zwany Paddington/ Michael Bond

Młodszy kolega Kubusia Puchatka przybywa z mrocznych zakątków Peru!

Na stacji kolejowej Paddington w Londynie pojawia się mały zagubiony niedźwiadek. Na szyi ma karteczkę: „Proszę zaopiekować się tym niedźwiadkiem. Dziękuję.”

Czy miś znajdzie swój dom? Czy państwo Brown zechcą go przyjąć na zawsze? Czy mały umorusany marmoladą niedźwiadek stanie się ulubieńcem Jonatana i Judyty?

 

Paddington tu i teraz / Michael Bond

Upaprany marmoladą niedźwiadek w sfatygowanym kapeluszu i kaloszach znów pakuje się w tarapaty. Jak to się stało, że miś trafił na komisariat i prawie został zaaresztowany? Dzięki czemu stał się wirtuozem gry na fortepianie? Co tym razem wymyśli, żeby niechcący zdenerwować okropnego sąsiada?

   

 

Przed kilku laty była sobie fabryka, która produkowała misie. Każdy z nich był inny, ale każdy tak samo śliczny i milutki. Małe dzieci uwielbiały te misie, rodzice kupowali im je na urodziny, imieniny i Gwiazdkę. Każde dziecko od razu umiało pokochać swojego misia i uważało go za największego przyjaciela.
Tylko jeden misio był nieudany. Został uszyty z samych resztek materiału. Miał jedno uszko różowe, drugie zielone, tułów w kwiatki, nóżki

 w kratkę. Nosek zamiast czarnego wyszedł niebieski, a oczy, robione już z ostatnich skrawków, były żółte. Misio ten był bardzo miły w dotyku. Cieplutki i aksamitny, ale nikt tego nie wiedział, bo nikt nawet nie brał go do ręki. Biedny Brzydki Misio widział, jak jego koledzy szybko opuszczają sklepowe półki i trafiają do wesołych, uśmiechniętych dzieci, które bardzo je kochają. Sam stał samotny, już troszkę zakurzony

i myślał sobie: "To nic, że mnie nikt nie chce. Najważniejsze, że moi koledzy trafiają  dobre ręce".
Minęła kolejna Gwiazdka i misia nadal nikt nie kupował, aż pewnego dnia do sklepu weszła mała, może sześcioletnia dziewczynka. Miała na nosie ciemne okulary, chociaż tego dnia wcale nie było słońca, a w rączce białą, plastikową laseczkę, chociaż wcale nie była staruszką. Weszła do sklepu ze swoja mamą. Poprosiły o misie.
Dziewczynka była niewidoma. Nic nie widziała. Nie znała kolorów, ani nigdy nie widziała tęczy, nie umiała sobie wyobrazić lecących

w powietrzu ptaków, ale za to wszystko umiała zobaczyć rączkami. Wzięła do ręki najpierw bielusieńkiego misia.

Najładniejszego ze wszystkich. Pomacała jego odstające uszka, dotknęła do łebka... i wzięła następnego, szarego. Ten też nie przypadł jej do gustu, bo miał troszkę ostre zakończenia łapek.
Na samym końcu ekspedientka położyła Brzydkiego Misia, bo i tak nie liczyła, że kiedyś ktoś go kupi. - To ten, ten mamusiu! - krzyknęła głośno dziewczynka - To jest mój misio. Mój piękny, kochany misiaczek - i z całej siły go przytuliła, a potem delikatnie pocałowała w brzydki, niebieski nosek.
Od tej pory dziewczynka i misio nie rozstawali się nigdy.

Na leżakowaniu spali pod jedna kołderką, u dentysty dziewczynka ściskała jego łapki, a kiedy trudno jej było coś zrobić, zawsze pytała o radę swojego przyjaciela. Inne dzieci śmiały się, kiedy widziały, jakiego brzydala ze sobą nosi. Ale dziewczynka każdemu proponowała, żeby wziął go do ręki. I wtedy działo się coś dziwnego. Przestawał wydawać się brzydki. Wszystkie dzieci zazdrościły dziewczynce. Pytały ja często skąd wiedziała, że ten misio jest taki cudowny, taki kochany. Przecież nie mogła tego zobaczyć, bo jest niewidoma. A ona zawsze im odpowiadała:

 

NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU.

 

 

PREZENTACJA MULTIMEDIALNA   LINK                              

                                                                                          

24 listopada 2020

Zespół Szkolno - Przedszkolny w Lutyni